Trzeci dzień oczyszczania z Clean 9 to dzień, na który czaka się z upragnieniem. Wreszcie można zjeść obiad. I to nie byle jaki. Składniki są w dowolne, ważne aby posiłek nie miał więcej niż 600 kalorii.

Jest jeszcze kilka innych zmian. Na śniadanie wypija się shake’a, którego w poprzednich dniach pijało się jedynie na obiad. Ci, którym picie aloesu sprawiało problem, teraz mogą świętować. Aloes od dziś pije się już tylko raz dziennie na śniadanie.

Jeżeli dopiero trafiłeś na mojego bloga, przeczytaj najpierw wpis Oczyszczanie z Clean 9 – Dzień 1 a następnie Oczyszczanie z Clean 9 – Dzień 2.

Pobudka z myślą, że to ten dzień, była wyborna! Już pół godziny po śniadaniu poczułam, że siły wracają.

Jako trening zrobiłam 30 minut cardio, 30 minut ćwiczeń siłowych i 10 minut rozciągania. Nie wymagało to zbytniego wysiłku, a po ćwiczeniach czułam, że zyskałam dodatkową dawkę energii.

Jeżeli nie macie czasu na ćwiczenia na siłowni, możecie wykonać trening w domu. Ja czasem ćwiczę sama, czasami z Chodakowską, lub innymi trenerami, którzy zamieszczają filmiki na YouTube. Świetnym motywatorem są również aplikacje na smartfona. Jest ich do wyboru do koloru. Ja ściągnęłam sobie apkę z ćwiczeniami na spalanie brzucha. Przejrzałam ich kilka i wybrałam taką o bardzo czytelnej nazwie „Spalanie Tłuszczu Brzuch 30 Dni”. W swoim życiu miałam kilkuletni epizod jako trenerka fitness. Łatwo jest mi więc dobierać ćwiczenia, mam wiedzę, która pozwala mi na samodzielny trening. Wiem jednak, że poza wiedzą ważny dla mnie jest bat nad głową. Aplikacja, z ustawionymi przypomnieniami o ćwiczeniach, właśnie taką ma funkcję pełnić. Do ćwiczeń z apki dokładam kilka serii własnych (przysiady, pompki, ćwiczenia z ciężarkami i na koniec rozciąganie).

Wreszcie przyszedł czas na obiad. Już wczoraj zaplanowałam co dziś zjem (lubię katować się na diecie i oglądać zdjęcia z przepisów). W książeczce jest przykładowe menu. Z siedmiu propozycji wybrałam burgera z mięsem z indyka. Mięso mielone, bezglutenowa bułka i warzywa. Do tego frytki z marchewki. Smakowało wybornie nie tylko mi. Moi domownicy również byli zadowoleni co potwierdzili dokładką.

Jak pisałam na początku, ten posiłek można skomponować samemu. Możesz zjeść rybę, mięso lub danie warzywne. Możesz zjeść go na lunch lub na kolację, to również zależy od Ciebie. Ważne by składał się ze zdrowych składników i nie przekroczył 600 kalorii.

Na kolację znowu shake. Może to wyglądać monotonnie, jednak koktajl również możecie sobie urozmaicić, dorzucając do niego truskawki, jagody, brzoskwinie czy inne owoce. Możecie stworzyć shake’a czekoladowego, blendując go z kakao, bądź zrobić bardziej „zieloną” wersję, dorzucając np. szpinak. W gorące dni zmiksujcie go z mrożonymi owocami. Ten etap nie jest już tak restrykcyjny jak pierwsze dwa dni. Z koktajlami można więc już trochę zaszaleć 😉

Początkowo sądziłam, że opinie mówiące, że trzeciego dnia dostaje się niezłego powera to kompletne bzdury. Bo niby jak? Jednego dnia ledwo chodzę i najchętniej bym tylko spała, a kolejnego mogę góry przenosić? A jednak! To nie jest żadna ściema. Jeżeli wytrzymacie pierwsze dwa dni, kolejne to już żadne wyzwanie!

Na koniec dnia czułam się świetnie. Głodu nie odczuwałam przez cały dzień, dopiero późnym wieczorem. To co zawarte było w diecie jako podstawa, zupełnie mi wystarczyło i pierwszy raz nie musiałam podjadać warzyw i owoców z listy „dozwolonych” jako przekąski.

Po dzisiejszym dniu jestem spokojna, że dam radę wytrwać do końca 🙂

Poprzedni artykułOczyszczanie z Clean 9 – Dzień 2
Następny artykułPo cholerę Ci sernik na Wielkanoc?
Część! Nazywam się Aneta i jestem maniakalnym odkrywcą! Na moim blogu przeczytasz o podróżach, cudownych miejscach jakie zwiedziłam i poradach podróżniczych. Znajdziesz tu tylko praktyczne porady jak poradzić sobie z prowadzeniem własnego biznesu i jak ciągle udoskonalać siebie. Pracuję na swoim od 6 lat i za nic nie wróciłabym na etat! Najważniejsze dla mnie to pisać bez mydlenia oczu i pokazywania świata w krzywym zwierciadle. Jak coś jest do kitu, to nie ubiorę tego w sukienkę w kwiaty - tego możesz być pewien! Moją miłością są podróże. W wolnych chwilach czytam, nałogowo sprawdzam ceny lotów w wyszukiwarkach, gram w gry planszowe z rodziną i gotuję (choć nie bardzo umiem). Mam jedną misję - obudzić w Tobie odkrywcę!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię