Krótka opowieść o tym co muszę, chcę i mogę.

Miałam w szkole koleżankę. Nazwijmy ją Kasia.

Kasia była bardzo ambitna. Zawsze przygotowana do zajęć. Zawsze czerwony pasek i imponujące wyniki w nauce.

Kasia była najlepszą uczennicą również w liceum i na studiach.

Kasia nie błyszczała jednak inteligencją. Nie była z tych co nauka przychodzi im łatwo.

Za każdym, gdy się spotkałyśmy, po chwili Kasia mówiła:

Muszę iść się uczyć.

Nawet w momentach, gdy ja nie widziałam najmniejszego powodu do nauki, Kasia szła się uczyć.

Zostawmy na razie Kasię.

Jak reagują niektóre osoby, gdy mówimy, że muszą coś zrobić?

Ja nic nie muszą, co najwyżej mogę.

Otóż to. W tych słowach jest pies pogrzebany.

Co znaczy mogę? Znam swoje możliwości i wiem, że potrafię to zrobić. Mogę zrobić obiad, bo umiem usmażyć kotlety, mogę iść z Tobą na spacer, bo mamusia nauczyła mnie chodzić.

W wielu książkach czytałam, że kluczem jest słowo chcę, bo jak bardzo czegoś chcesz to będziesz do tego dążył. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Ja chciałabym umieć zrobić szpagat, ale cóż, nie umiem i nie zapowiada się, że się nauczę. Dlaczego? Bo nie trenuje rozciągania. A to zaskoczenie, prawda?

A gdyby od tego zależało moje życie. No dobra życie od szpagatu to może przegięłam. Ale przyjmijmy, że tak by było. Jeśli wiedziałabym, że muszę się tego nauczyć? Jak myślicie czy podejście do treningów by się zmieniło?

Rozmawiałam wczoraj z przyjaciółką. Ma dwójkę małych dzieci. Powiedziała mi:

Wiesz, ja zupełnie nie czuję, jakbym miała kontrolę nad swoim życiem. Czuję jakby nic ode mnie nie zależało, bo większość rzeczy robię na autopilocie.

Trudno się dziwić. Musi rano wstać, zrobić dzieciom śniadanie, potem obiad. Zadbać o ich higienę. Całe jej życie kręci się wokół tych małych ludków.

Ale czy rzeczywiście to jest poza nią?

Wróćmy teraz do Kasi.

Skoro nie była ona nad przeciętnie inteligentna, to co powodowało, że miała tak dobre wyniki?

Słowo MUSZĘ.

Kasia nie musiała ścielić łóżka rano, nie musiała nawet się ubierać. Czasem nie musiała nawet się myć, co mogło być niezbyt przyjemne dla otoczenia. Nie musiała nawet jeść. Ale musiała się uczyć.

Ta jej potrzeba nauki była tak silna, jak moja potrzeba jedzenia, gdy jestem głodna.

Dokładnie tą samą potrzebę ma moja przyjaciółka-matka. Ma tak ogromne muszę być dobrą matką, muszę zadbać o swoje dzieci, że nie dopuszcza sytuacji, w której by to zaniedbała.

Wytworzenie w sobie swojego MUSZĘ odbywa się na poziomie racjonalnym ale i emocjonalnym. Jest to tak silna potrzeba jak przymus pójścia do toalety.

Ludzie osiągający sukces, bardzo często działają jakby z automatu. Ich –muszę osiągnąć sukces jest ogromne. W takim wypadku, nie ma innej możliwości niż ten sukces osiągnąć.

Jak musisz zjeść, bo umierasz z głodu, to nic Cię nie powstrzyma. Po prostu zjesz.

Ludzie sukcesu – po prostu muszą sukces osiągnąć, więc go osiągają.

Teoria ta nie jest w żaden sposób potwierdzona naukowo. Wpadłam na nią przed egzaminami. Cały tydzień się opierdzielałam. Co zaglądałam do notatek, zaraz je zamykałam, bo to za trudne i nie dam rady się nauczyć. Gdy przyszedł wieczór przed egzaminem, kiedy moje MUSZĘ było już rozmiarów Burj Khalifa, usiadłam i się nauczyłam. Niezwykłe prawda?

Jeśli chcesz, wrzuć tą teorię w przegródkę „wiedza bezużyteczna”. Żaden ze mnie naukowiec, więc nie ufaj mi na słowo. A najlepiej sam to sprawdź na sobie 😉

Poprzedni artykuł33 lekcje dla początkujących przedsiębiorców
Następny artykułUstrzel sobie pracę
Część! Nazywam się Aneta i jestem maniakalnym odkrywcą! Na moim blogu przeczytasz o podróżach, cudownych miejscach jakie zwiedziłam i poradach podróżniczych. Znajdziesz tu tylko praktyczne porady jak poradzić sobie z prowadzeniem własnego biznesu i jak ciągle udoskonalać siebie. Pracuję na swoim od 6 lat i za nic nie wróciłabym na etat! Najważniejsze dla mnie to pisać bez mydlenia oczu i pokazywania świata w krzywym zwierciadle. Jak coś jest do kitu, to nie ubiorę tego w sukienkę w kwiaty - tego możesz być pewien! Moją miłością są podróże. W wolnych chwilach czytam, nałogowo sprawdzam ceny lotów w wyszukiwarkach, gram w gry planszowe z rodziną i gotuję (choć nie bardzo umiem). Mam jedną misję - obudzić w Tobie odkrywcę!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię