Dlaczego wrócę do Tajlandii?

Od czego zaczynają się podróżnicze marzenia wyprawy do Azji? Zgodzicie się ze mną, że wiele osób odpowie, że od Tajlandii. Krainy uśmiechu i słońca. Pysznego jedzenia, nocnych imprez, masaży, mnichów, ostrych papryczek.

Jeden kraj a tak wiele skojarzeń.

I ja przez długie lata myśląc o dalekich podróżach, gdzieś w podświadomości czułam, że zacznę od Tajlandii.

Pierwszy raz planowałam wycieczkę z koleżanką, niestety nasze drogi się rozeszły na parę lat i temat zniknąć. Ale tylko pozornie, bo myślami ciągle tańczyłam na niebiańskiej plaży z DiCaprio.

Dwa lata później postanowiłam, że nie ma na co czekać. Słuchać jedynie opowiadań dalszych i bliższych znajomych i ciągle powtarzać „ja też kiedyś pojadę”. Kiedyś może nie nadejść. Kiedyś trzeba zacząć dziś! Bardzo spontanicznie kupiłam bilety. Ot tak! Uczucia, które towarzyszyło mi przy zakupie biletów, nie zapomnę nigdy. Chciałam skakać z radości a za 5 minut z przerażenia cofnąć rezerwację!

Teraz kupowanie biletów stało się normalnością. Wtedy było to coś niezwykłego. Podniecenie z nutką przerażenia. Bo jak ja to wszystko sama zaplanuję i ogarnę? Wycieczki zorganizowane nie wchodziły w grę. Założyłam sobie od razu, że chcę sprawdzić swoje umiejętności organizacyjne.

I to właśnie wtedy rozpoczęła się moja podróż.

Żadnej więcej wycieczki nie przygotowałam już tak skrupulatnie. Do żadnej nie byłam tak przygotowana i tyle nie wiedziałam o miejscu do którego zmierzałam.

Od listopada, kiedy kupiłam bilety, do wylotu w lutym, codziennie czytałam blogi. Znałam na pamięć wszystkie atrakcje w Bangkoku. Przewertowałam od deski do deski 4 przewodniki. I wcale nie przeszkadzało mi, że czytam w kółko to samo. Wręcz przeciwnie.

Moim hobby stało się przeglądanie strony booking.com! Gdybyście zapytali mnie wtedy o konkretny hotel w Bangkoku, z dużym prawdopodobieństwem, wyrecytowałabym wam jego adres, 5 pobliskich atrakcji turystycznych i rozkład autobusów do nich prowadzących.

Żyłam tą wyprawą i sprawiało mi to ogromną frajdę.

Z drugiej strony myślałam, że trochę to nierealne. Spełniam swoje marzenia! Nigdy w zwyczaju nie miałam robienia tego. Radości towarzyszyły więc czarne myśli, że zachoruję przed, coś się stanie, że nie będę mogła lecieć i oczywiście moje ulubione, że samolot spadnie. Rozbije się, albo porwą go terroryści. Nadal zresztą nie lubię i boję się latać. Dużo pewniej czuję się w/na wodzie.

Pierwsza podróż wiąże się z największymi emocjami. Radością ale i niepokojem. Jednak teraz wspominam ją najprzyjemniej. Wszystko było nowe, nieznanie, dalekie. Chciałam chłonąć każdą sekundę.

Z czasem człowiek przywyka. Przestaje odczuwać tak intensywnie, jak za pierwszym razem.

Tyle razy widziałam smutnych i niezadowolonych turystów. Narzekających na za ciepłe drinki, za mocne słońce, niewygodne leżaki, niezmienione ręczniki w pokoju. A tylu ludzi marzy by znaleźć się na ich miejscu.

Dalekie podróże, jak wszystko inne z czasem powszechnieją. To tak jak wtedy, gdy kupujesz sobie pierwszy samochód. Kochasz go całym sercem, mimo że to model sprzed 15 lat. Gdy zmienisz już kilka samochód, nawet BMW, którym wyjedziesz z salonu, nie cieszy tak jak to pierwsze auto.

Dlatego taki sentyment mam do Tajlandii. Pierwszego tropikalnego i odległego miejsca, które zobaczyłam.

Do dziś czuje powiew gorącego powietrza, gdy wyszłam z lotniska w Bangkoku. Tego uczucia się nie zapomina, tym bardziej, jeśli w Polsce jest środek zimy.

Nie lubię wracać w te same miejsca. Jest tyle zachwycających miejsc na świecie, że szkoda czasu chodzić przetartymi już szlakami.

Do Tajlandii jednak wrócę! Wrócę, by znów poczuć smak Pad Thaia, sałatki Som Tam, soków owocowych (a zaszaleję) z lodem. Wrócę by krzyczeć z przerażenia jadąc tuk tukiem, wałęsać się po bazarze Chatuchak, przeciskać przez tłum turystów w Świątyni Leżącego Buddy, kłócić z taksówkarzem by włączył taksometr, zjeść robaki na Khao San. Wrócę, by przypomnieć sobie wszystkie uczucia, które towarzyszyły mi, podczas pierwszej, odległej wyprawy.

Facebook
Facebook
Follow by Email
LinkedIn
Google+
http://www.maniaodkrywania.pl/dlaczego-wroce-do-tajlandii/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *