Anglia to nie tylko Londyn

O jakim mieście myślisz, gdy ktoś powie, że jedzie do Anglii? Niech zgadnę. Czy jest to Londyn?? 😉

Londyn jest wizytówką Anglii, jeśli nie całych Wysp Brytyjskich. Oczywiste jest, że w pierwszej kolejności kroki kierujemy do tego światowego ośrodka biznesu i zakupów!

Jak pewnie większość, i my mamy rodzinę i przyjaciół mieszkających w Londynie. Dzięki czemu zawitaliśmy do miasta królowej Elżbiety już kilka razy.

Londyn warto zobaczyć. Jednak ile można jarać się metrem, chodzić po sklepach czy parkach?

Jadąc do Anglii po raz czwarty, zdecydowaliśmy, ze wypożyczymy samochód i zwiedzimy mniej oczywiste miasta.

Okazało się, że było warto! Nawet bardzo! Zauroczyły nas małe, angielskie, urocze miasteczka, które w niczym nie przypominają głośnego, zatłoczonego i brudnego Londynu!

Mieliśmy jedynie trzy dni na wycieczkę, jednak udało się nam zobaczyć zupełnie inną stronę Anglii.

Poniżej nasza trasa.

Podróż zaczęliśmy i zakończyliśmy w Londynie. W ciągu trzech dni przejechaliśmy niecałe 700 km.

Do ostatniej chwili nie mieliśmy ani zarezerwowanego samochodu, hotelów po drodze i obranej trasy. W zasadzie i bilety lotnicze kupowaliśmy na ostatnią chwilę.

Dla mnie, osoby, która wyjazd ma zawsze dopięty na ostatni guzik, była to wizja klęski, zmarnowanego czasu i pieniędzy.

Spontaniczność okazała się jednak dużo lepsza niż myślałam. Dzień przed wylotem zamówiliśmy samochód z wypożyczalni Sixt. Byle jaki, byle by był. Zresztą wielkiego wyboru już nie było, a nie chcieliśmy też wydawać majątku.

Pierwsza niespodzianka czekała na nas już przy odbiorze auta. Samochód wydawała nam przemiła Polska! Jak to po znajomości bywa, dostaliśmy samochód w dużo lepszym standardzie, niż ten opłacony. Droższy o jakieś 100% 🙂

Zaczęłam wierzyć, że podróż bez planu, to również świetny plan na udany wypad! I się nie pomyliłam!

Oksford

Studenckie miasto, znane z jednej z najlepszych i najstarszych uczelni na świecie, było pierwszym punktem na naszej mapie.

Bogatą historię miasta, aż czuć w powietrzu. Budynki zachwycają swoim majestatem i wielkością.

Na ulicach pełno pochłoniętych rozmową młodych ludzi, przechadzających się po High Street.

Tereny uniwersyteckie są świetnie zagospodarowane i robią olbrzymie wrażenie. Jak całe miasto, które przyciąga swoim niepowtarzalnym klimatem nie tylko studentów, ale również turystów i artystów.


Bibury

To niewielkie miasteczko rzuciło nas na kolana! Przecudne budynki, które wyglądają jak z bajki.

Miasteczko jest magiczne. Planując podróż zajrzyjcie chociaż przejazdem. Wiele do zwiedzania tu nie znajdziecie, ale widok tego uroczego miejsca zostanie w pamięci na długo.

Bristol

W Bristolu zatrzymaliśmy się na noc. Nie mieliśmy wiele czasu na zwiedzanie miasta i czuliśmy mały niedosyt, bo miasto oferuje naprawdę sporo.

W 2017 roku miasto zostało wybrane przez „Sunday Times” najlepszym miastem do życia w Wielkiej Brytanii. Znajdziecie tu wszystko. Parki, gdzie można odpocząć od zgiełku miasta, bary i knajpy oraz ciekawą architekturę.

Warto przejść się wieczorem wzdłuż King Street, na której toczy się nocne życie, zobaczyć piękną katedrę, stację kolejową Temple Meads i oczywiście Clifton Suspension Bridge, który jest wizytówką miasta. Ponoć to właśnie z tego mostu oddano pierwszy skok na bungee.

Torquay

Torquay leży w hrabstwie Devon, do którego tłumnie latem zjeżdżają się zamożni, brytyjscy turyści spragnieni słońca.

Miasteczko oferuje bogatej klienteli drogie hotele, przystań jachtową, piękny deptak wzdłuż wybrzeża, plaże, pola golfowe, parki, sporty wodne, dobre restauracje i sklepy. Jednym słowem wszystko co niezbędne do udanego urlopu. Nam brakowało jedynie słońca.

W Torquay spędziliśmy kolejną noc. W sezonie, ciężko o wolny pokój a ceny są kosmiczne. Jednak w październiku udało nam się znaleźć fantastyczny obiekt Mariners, który bardzo polecam.

Dom możecie znaleźć na booking.com (jeżeli zarezerwujecie nocleg w tym bądź innym hotelu z tego linku, otrzymacie 50 zł zniżki. I ja też 🙂 ).

Nasza podróż trwała 3 dni, czyli taki przedłużony weekend, jaki zwykle planujemy na podróż do Londynu.

Mam jednak nadzieję, że zachęciłam Was by szukać alternatyw dla miejsc oczywistych. Nie wymaga to dużo pracy, dodatkowych dni urlopu czy wielkich nakładów finansowych, a może się okazać, że odnajdziecie niezwykłe perełki, do których przez lata będziecie wracać myślami.

Facebook
Facebook
Follow by Email
LinkedIn
Google+
http://www.maniaodkrywania.pl/anglia-to-nie-tylko-londyn/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *